13 rad jak nie przytyć na weselu? Hulaj dusza, diety nie ma!

Posted on

Odmrażanie gospodarki trwa, a wraz z nim pary młode wyruszyły w Polskę z zaproszeniami. Wizja wyjścia z dresów, spotkań z ludźmi i jedzenia poza domem brzmi niesamowicie kusząco, ale niesie ze sobą spore ryzyko chwili zapomnienia. Czy przejedzenie na weselu to realny problem i czy warto coś w tej sprawie zmienić? Jak poradzić sobie na widok suto zastawionego stołu, gdy akurat jesteś na diecie redukcyjnej? Już wyjaśniam i podaję 13 praktycznych rad, by nie dopuścić do zapomnienia.

Czym jest przejedzenie?

Trochę faktów na początek. Z fizjologicznego punktu widzenia nasz organizm rozróżnia dwa stany: głód i sytość. W idealnych warunkach zjedzenie posiłku jest odpowiedzią na uczucie głodu, a po nim pojawia się sytość, która stopniowo maleje i mamy pełne koło fizjologii odżywiania w najbardziej podstawowym wydaniu [1]. Świetnie, ale jak to się ma do sytuacji, kiedy zakończenie jednego posiłku jest według obsługi weselnej idealnym momentem do wydania kolejnego?

Kto odporny na pokusy i po rosole oraz drugim daniu czeka już tylko na tort weselny? Tym osobom podziękujemy, raczej nie zrozumiecie naszego problemu. Większość z nas złapie się na piękne przekąski, zakąski i doprawi sobie posiłek kaloriami w płynie, które tego dnia szlachetnie nazywamy toastami.

Żołądek pełen, piękna kreacja zaczyna uwierać, czasem coś się odbije, czasem zapiecze za mostkiem, a jeszcze kiedy indziej zamiast tańczyć macarenę, chciałoby się uciąć drzemę. To typowe objawy stanu, który nazywamy potocznie przejedzeniem. Z medycznej terminologii najbliżej sięga „uczucie pełności poposiłkowej” i jest stanem przejściowym.

Czy przejedzenie jest groźne?

„Tak się objadłam_em, że zaraz umrę” – powiedział każdy, kto choć raz był na obiedzie u babci. Ale czy to realne, żeby umrzeć z przejedzenia?

Karty historii mówią, że tak. Ja niestety unikałam podręczników od historii bardziej niż ognia, więc dla chętnych polecam prześledzić życiorysy Mieszka II Otyłego (przypadek?) i Adolfa Fryderyka, króla Szwecji [2]. Co istotne dla tych postaci – łączy je śmierć po obfitym posiłku, jednak w obu przypadkach wynikała z komplikacji zdrowotnych. Trochę bliższa historia również przedstawia pojedyncze przypadki, które wymagają podróży do Las Vegas.

Zaspakajając Waszą ciekawość, w Las Vegas wszystko jest możliwe, więc restauracja o nazwie „Heart Attack Grill” (ang. Heart attack – zawał) na nikim nie robi wrażenia. Oczy zaczynają otwierać się znacznie szerzej, gdy w opisie restauracji czytamy: hamburgerownia, która wzięła sobie za punkt honoru serwowanie dań bardzo bogatych w tłuszcz, cukier i cholesterol [3]. W menu dostępne jest danie „Octuple Bypass Burger” (tł. własne „ośmiokrotny bypass burger”), które za jedyne 24,02$ dostarcza około 8000 kilokalorii. Spożywanie połowy krowy w bułce na raz nie jest zdrowe, ale jednorazowo nie powinno przyczynić się do dramatu. Niestety, codzienna dieta przeciętnego Amerykanina nie jest na tyle różnorodna i zbilansowana, by dało się uniknąć tych kilku przypadków zgonów podczas wizyty we wspomnianej knajpie.


zdjęcie alkoholu na weselu do postu 13 rad jak nie przytyć na weselu

Czy żołądek może pęknąć z przejedzenia na weselu?

Odpowiedź NIE usłyszą wszystkie zdrowe osoby, niecierpiące na zaburzenia odżywiania i doświadczające momentów przejedzenia jedynie w przypadku takich wydarzeń jak niedzielne obiadki czy właśnie wesela. Zatrzymajmy się tutaj, ponieważ to większość z nas.

Nasze żołądki (czyli żołądki osób dorosłych) mają zdolność rozciągania, jednak ich naturalna pojemność to 1-1,5l pokarmu i płynów. Po przekroczeniu tej granicy zaczynamy czuć dyskomfort w postaci nudności, wstrętu do jedzenia i zahamowania apetytu. Wówczas nie kuszą nawet największe smakołyki. Nie jest to jednak granica dla wszystkich.

Odpowiedź TAK brzmi dla żołądka i osób chorych. Żołądek jest w stanie rozciągnąć się jeszcze kilkukrotnie, a raportowane przypadki jego pęknięcia mówią o wypełnieniu w objętości 4-5l. Skoro przy znacznie mniejszej objętości pojawiają się wyżej wspomniane objawy, to jak doszło do takich wypadków? Mówimy tutaj o przypadkach osób z zaburzeniami odpowiedzi ze strony organizmu. Chorzy z zespołem Pradera-Williego cierpią na niepohamowane uczucie głodu, a zaburzenia kompulsywnego objadania powodują ciągłe rozciąganie mięśni żołądka, co je osłabia i zaburza możliwości usuwania nadmiaru pokarmu poprzez wymioty [4].

Trzeba jednak głośno powiedzieć: w większości przypadków pęknięcie żołądka jest nierealne, ponieważ organizm obroni się i nadmiar pokarmu po prostu usunie. I po strachu.

Dietetyk na weselu, czyli praktyczne rozwiązania na weselną dietę

  1. Daj sobie spokój z liczeniem kalorii – naprawdę, to nie jest dobry moment na przypominanie sobie dodawania w pamięci czy co gorsza, wpisywania dań do aplikacji. Na weselu masz się weselić i skupiać wzrok na młodej parze. Jeżeli chcesz coś liczyć, to policz kroki w belgijce.
  2. Daj sobie spokój tak w ogóle – czy od jednego dnia intuicyjnego jedzenia zaprzepaścisz działania poprzednich dni, tygodni, czy miesięcy? Jako dietetyk i psychodietetyk daję Ci dyspensę, idź i baw się dobrze, a podziękujesz mi jutro.
  3. Zdecyduj: posiłki czy przekąski – proponuję dwa scenariusze. W pierwszym, przeznaczonym dla osób o stalowych nerwach, jemy konkretne posiłki. Na start podany jest obiad, pomijasz kilka serii przekąsek i zasiadasz do stołu dopiero na kolejny posiłek, gdy czujesz głód. W drugim wracamy do rzeczywistości, czyli chcemy zjeść wszystko. Wprowadzamy jednak modyfikację: PRÓBUJEMY wszystkiego. Masz ochotę na rosół, to zjedz, ale mniejszą porcję. Chcesz spróbować dewolaja, karbinadle i schabowego? Próbuj, ale podziel się porcją z osobą towarzyszącą czy znajomymi. Wnoszą przekąski – próbuj, degustuj, nie musisz zjeść wszystkich porcji, które przewidziano dla Ciebie w menu.
  4. Nie dokładaj – serio, nie. Ja wiem, że coś może być tak smaczne, że żal przegapić tę przyjemność. Tylko czy druga porcja smakuje lepiej niż ta pierwsza? No właśnie – nie. Niskie są szanse, że najadając się tym specjałem, odpuścisz poszukiwanie kolejnych.
  5. Omijaj chleb, ziemniaki i inne podstawy – to rada dla osób, które nie potrafią powiedzieć sobie „dość”, a nie mają już miejsca w żołądku. Nie zajmujcie tego 1-1,5l smakami, które Was nie zaskoczą. Próbuj dań, które rzadko pojawiają się na Twoim stole, a zostaw rosół, który nie dość, że jest co niedzielę, to jeszcze zawsze poza domem jest z nim coś nie tak.
  6. Brązy są niekorzystne – spójrz na danie typu fastfood, kotleta w panierce, czy to co zostaje na patelni po smażeniu. Jaki kolor dominuje? Już się rozumiemy, prawda? Dania tłuste, smażone, mocno sycące i ciężkostrawne w dużej mierze będą miały właśnie taką barwę. Nie zrobią Ci wielkiej krzywdy, ale szybko nie opuszczą Twojego żołądka, a po co zajmować miejsce przeznaczone dla rarytasów?
  7. Jedz z talerza, nie półmisków – szybko się zgubisz, gdy zaczniesz sięgać po przekąski w biegu pomiędzy wygibasami na parkiecie. Usiądź, nałóż sobie na talerz to, na co masz ochotę i zjedź. Masz wtedy kontrolę nad ilością, jakością i tempem jedzenia. Co to za przyjemność z doświadczania smaków, gdy nawet nie kodujesz, co właśnie przykleja się do podniebienia?
  8. Zdradziecki alkohol – ja temu typowi już od dawna nie ufam. Nie dość, że robi zamieszanie w głowie, to jeszcze jest dosyć kaloryczny i po pewnym czasie powoduje spadek poziomu glukozy we krwi, a przez to wzmożony apetyt! Ciężko go lubić, ale jest nieodłącznym elementem takich wydarzeń. Dlatego, jeżeli się na niego decydujesz, to nie odmawiaj sobie jedzenia. Lepiej paść ze zmęczenia nad ranem niż z upojenia przed tortem.
  9. Słodkości – to jeden z tych momentów, kiedy nie widzę podstaw, by ich sobie odmawiać. Zazwyczaj mowa tutaj o torcie weselnym. Niestety, często torty te muszą pięknie wyglądać i przez to posiadają mnóstwo bajerów po zewnętrznej stronie. Dla własnego dobrego samopoczucia możecie ominąć masę cukrową, centymetry kremów maślanych czy innych dodatków. Wiecie, i tak liczy się  wnętrze.
  10. Wooooda – czyli odwrotnie niż w przypadku ziemniaków i chleba. Woda powinna być codziennie i wesele nie jest żadnym wyjątkiem. Odpuść napoje gazowane, które tylko przyniosą Ci wzdęcia, a skup się na tym, co jest podstawą Twojego ciała.
  11. Baw się – wesele to przecież wielogodzinny trening. Nie odmawiaj sobie bujania bioder z prawej do lewej i energicznych wymachów ramion, bo taki taniec potrafi spalić 0,06-0,1 kcal/kg masy ciała/min. To oznacza, że podczas 3 minutowego, skocznego utworu osoba o masie ciała 60kg może spalić nawet 18kcal [5]. Nie robi to wrażenia, ale po godzinie mamy już 360kcal. To już porządny trening, moi drodzy. Tym bardziej, woooda!
  12. Nie wychodź z domu z pustym żołądkiem – podstawowy błąd, który robimy. „Idę na wesele, tam się najem”. Nie, nie i jeszcze raz nie! Przecież od rana też musimy funkcjonować, a zostawianie całego dobowego zapotrzebowania energetycznego na wieczór nie ma żadnych racjonalnych podstaw. Regularne posiłki pozwolą pohamować się przed wilczym głodem i poczuciem winy po konsumpcji.
  13. Załóż coś komfortowego – to mało żywieniowa kwestia, ale sprawa jest poważna. Zbyt ciasne ubrania, obcisłe paski na wysokości talii, gorsety czy krępujące wiązania powodują dodatkowy ucisk na ściany brzucha. Poza dyskomfortem może dojść do dolegliwości bólowych, zaparć, wymiotów lub nudności. Czy kilka centymetrów mniej w talii jest warte złego samopoczucia? A może podejść do tematu odwrotnie: skoro wiesz, że istnieje duża szansa na przejedzenie, to może warto zrobić miejsce pod swoją kreacją?

Morał na koniec jest bardzo krótki:

Wesela to jedna noc w życiu i nawet w przypadku skrajnego przejedzenia – raczej nie ostatnia. Po co jednak wspominać zawirowania żołądkowo-jelitowe, jak można wirować na parkiecie? Jedź z głową, odejdź od stołu i wesel się bez myślenia o kaloriach, bilansach i restrykcjach.

Nadal nie wiesz jak sobie poradzić w takiej sytuacji? Zawsze możemy wspólnie wypracować scenariusz na tą czy inną okazję, po prostu wpadnij na konsultację o tutaj.


[1] H.Krauss, Fizjologia żywienia. PZWL, 2019

[2] https://www.historiesajten.se/visainfo.asp?id=171

[3] https://www.entrepreneur.com/article/175144

[4] Stevenson DA, Heinemann J, Angulo M, Butler MG, Loker J, Rupe N, Kendell P, Cassidy SB, Scheimann A. Gastric rupture and necrosis in Prader-Willi syndrome. J Pediatr Gastroenterol Nutr. 2007 Aug;45(2):272-4. doi: 10.1097/MPG.0b013e31805b82b5. PMID: 17667731; PMCID: PMC3241991.

[5] J. Gawęcki, 2010. Żywienie człowieka. Podstawy nauki o żywieniu. PWN, Warszawa. Rozdział: energia

Dziękuję na dziś,
signature
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Poprzedni
Wiesz, ile powinnaś ważyć?
13 rad jak nie przytyć na weselu? Hulaj dusza, diety nie ma!

0
Jestem ciekawa co myślisz, daj znać :)x
()
x